Problemy edukacji ekologicznej

Mogłoby się wydawać, że „technika systemów i urządzeń energetyki odnawialnej” są jednym z najbardziej przyszłościowych kierunków w Polsce. Jednak na przykładzie województwa dolnośląskiego oraz śląskiego, można wnioskować, że wciąż nie mamy pomysłu na skuteczną promocję edukacji w zakresie technologii niskoemisyjnych.

Wiele osób bagatelizuje sprawy związane z edukacją społeczeństwa w zakresie złej jakości powietrza czy odnawialnych źródeł energii. Jako firma szkoleniowa, bardzo często słyszymy głosy, że smog to rozdmuchany problem, „propaganda niemiecka” czy „15 lat temu nikt nie mówił o problemie złej jakości powietrza i jakoś się żyło”. Wszystko to bierze się z niskiej świadomości naszego społeczeństwa co do problemów środowiskowych.

Edukację w sprawie wyżej wymienionych problemów powinniśmy zacząć już od najmłodszych lat, aby w przyszłości było jak najwięcej osób zaangażowanych w niskoemisyjną energetykę. W szkołach podstawowych uczono kiedyś, że smog to problem Chin, Wielkiej Brytanii i wielkich miast, w których żyje miliony osób. To oczywiście prawda, ale jak widzimy na przykładzie naszego kraju, jest to problem również mniejszych miejscowości, gdzie normy przekraczane są nawet kilkaset razy. Bardzo potrzebne są tutaj kampanie edukacyjne, które uświadamiają, że tej walki nie wygramy w rok czy dwa. Program naprawczy powinien się rozpocząć oddolnie, a mianowicie poprzez zbiór pojedynczych działań, które na przestrzeni kilkunastu, kilkudziesięciu lat pozwolą ograniczyć problem złej jakości powietrza. Wymiana kotłów, zakaz palenia odpadami czy programy wspierające inwestycje w niskoemisyjne źródła to dobry kierunek, lecz przede wszystkim te wszystkie programy muszą być „bliżej Kowalskiego”. Jesteśmy ciekawi, ile procent ludności przykładowego mniejszego miasta jakim jest np. Nowa Ruda, wie o programach wspierających wymianę źródeł ciepła na niskoemisyjne i czy wiedzą gdzie się udać po pomoc?

Sytuacja powoli ulega poprawie, coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że niska emisja bierze się przede wszystkim z palenia złej jakości paliwem w przestarzałych kotłach i ze spalin samochodowych, ale nie brakuje również głosów, że jest to –  jak już wspomniałem wyżej – „propaganda niemiecka”, gdyż „Niemcy zużywają dwa razy więcej węgla niż Polska”.

Wróćmy do odnawialnych źródeł energii. Gdy kilka lat temu zaczęły powstawać kierunki w szkołach średnich tj. „technik systemów i urządzeń energetyki odnawialnej”, pomyśleliśmy,  że to bardzo dobry krok w stronę uświadamiania młodego społeczeństwa z zakresu OZE. Jednak po dokładnym prześledzeniu, jak wygląda sytuacja w województwie śląskim oraz dolnośląskim zauważyliśmy, że większość szkół ma problem ze skompletowaniem klas, co wymuszało na nich połączenie nowego kierunku z technikiem elektryki bądź technikiem budowlanym, natomiast w wielu szkołach konieczna była całkowita rezygnacja z utworzenia wspomnianego kierunku z powodu braku zainteresowania ze strony uczniów. Dlaczego tak się dzieje, skoro wydawać by się mogło, że to niezwykle przyszłościowy kierunek? Otóż promocja kuleje, pieniądze pozyskiwane w ramach dotacji na szkolnictwo zawodowe wydatkowane są nieracjonalnie, brakuje kursów przygotowawczych na studia, które uświadomiłyby jakie są możliwości zawodowe po ukończeniu takiej szkoły.

Mimo wszystko, dzięki mediom oraz stale zwiększającej się świadomości ze strony społeczeństwa (a przynajmniej jego części), coraz częściej jesteśmy świadkami, jak województwa przyjmują uchwały antysmogowe. Dodatkowo, jest coraz więcej możliwości wsparcia inwestycji w niskoemisyjne źródła oraz – na rynku energii – pojawia się coraz większa liczba prosumentów. Warto zaznaczyć, że pomimo wielu problemów branży, m.in.: ustawy odległościowej, odwołanych aukcji energii oraz niestabilnego prawa, niskoemisyjne źródła ciepła oraz odnawialne źródła energii, są jedyną drogą do rozwiązania problemów energetycznych i środowiskowych, które – miejmy nadzieję – w niedługim czasie staną się priorytetem zarówno dla obywateli, jak również dla rządu.